|
|
 |
Nadejście jesieni zawsze zwiastuje kilka rzeczy. Liście opadają z drzew, temperatura się obniża do mało przyjemnego poziomu, zaś pogoda z upodobaniem wprowadza nam iście depresyjne widoki za oknem. Jesień w naszej branży to jednak idealne zaprzeczenie wizji smaganych wiatrem, bezlistnych drzew i padającego nieustannie deszczu, jesienią bowiem budzą się producenci z wakacyjnego snu, a kolejne premiery i zapowiedzi skutecznie podgrzewają atmosferę. Najlepszym dowodem na koniec lata i rozpoczęcie oczekiwania na okres świąteczny jest oczywiście nowa FIFA, co roku serwowana nam przez ekipę EA Sports.
OsaX Nymloth
W końcu nadszedł ten moment, kiedy w me ręce trafiła nowa produkcja Elektroników. Miały być zmiany, tradycyjnie odgrażano się, że to najlepsza gra piłkarska wszechczasów, a konkurencji od PES-a dawano niedwuznacznie do wiadomości, że mogą sobie kopać grób. Co takiego pozostało z buńczucznych zapowiedzi FIFA 09? Czy rzeczywiście gra EA Sports zajmie tron najlepszego symulatora piłki i bandy spoconych facetów za nią biegających?
Ty do mnie, ja do ciebie
Nie ma chyba gracza, który nie grałby w którąkolwiek z gier opatrzonych logiem EA Sports. Każdy fan wirtualnej piłki kopanej wie, że ostatnie edycje FIFY na PeCety były niczym więcej, jak odgrzewanymi, wcale nie tak smacznymi kotletami. Kosmetyczne zmiany w każdej kolejnej części dotyczyły w zasadzie tylko lekko ulepszonej grafiki i uaktualnionych składów. Owszem, poprzednia część serii wprowadziła również nowy tryb gry, w którym gracz zamiast na całej drużynie, skupiał się na grze i rozwoju jednego, stworzonego przez siebie grajka. Jaskółka jednak wiosny nie czyni, FIFA 08 była jednym wielkim rozczarowaniem, zaś możliwość zostania gwiazdą okazała się tylko ciekawostką z niewykorzystanym potencjałem. Co gorsza, to był chyba najbardziej grywalny (w moim odczuciu) tryb w całej grze, co na pewno nie nastraja optymistycznie do nowej pozycji Elektroników.
FIFA 09 - około 250 wprowadzonych poprawek, lepszy tryb Zostań Gwiazdą, ponad 350 nowych animacji piłkarzy, ulepszona Sztuczna Inteligencja zawodników - to tylko część sloganów, którymi atakowali marketingowcy. Sprawdźmy więc, jak to wszystko sprawdza się w praktyce.
Nowe buty marki Adidas = bezcenne?
Po przejściu początkowych logosów i intra, mym oczom ukazało się... nie, nie menu główne. Zamiast tego zostałem mile poproszony o zarejestrowanie się (lub zalogowanie na już istniejące konto) na mrocznych serwerach Electronic Arts. Dopiero po dokonaniu tej operacji gra stanęła przede mną otworem ukazując stare-nowe menu. Nikt, kto grał we wcześniejsze gry z serii, nie będzie miał problemu z dokopaniem się do odpowiednich opcji odpowiedzialnych za wyświetlanie grafiki lub też odpalenie szybkiego meczu. Trudno jednak przeoczyć fakt, że wszelakie menusy są teraz otoczone kilkoma widgetami (maksymalnie pięć, oczywiście można sobie je niemal dowolnie skonfigurować), które wyświetlają gros nikomu nie potrzebnych informacji. Ot, statystyki gracza, procent ukończenia gry (sic!), liczba odwiedzonych stadionów i wykonanych zadań czy też podsumowanie sieciowych występów. Do tego dochodzą wieści z realnego piłkarskiego światka oraz dane przesyłane za pomocą szumnie zapowiadanej usługi Sezon Live Adidas.
Z czym to się je? Najogólniej mówiąc, bajerek ten pozwala na bieżące śledzenie tego, co się dzieje w wybranej przez gracza lidze. Co pewien czas generowany jest pliczek, który na podstawie aktualnej formy prawdziwych piłkarzy modyfikuje statystyki kopaczy w samej grze. Pomysł nawet fajny, problem jednak w tym, że za darmo można śledzić tylko jedną ligę. Za każdą kolejną należy zapłacić na EA Store kupując pojedyncze rozgrywki lub całe pakiety. Oczywiście o polskiej ekstraklasie można zapomnieć.
Zaczęli!
Dość jednak o menusach, które tak na dobrą sprawę nikogo nie interesują. Czas na mecz! Wśród dostępnych trybów nie znajdzie się żadnej niespodzianki, mamy więc możliwość rozegrania szybkiego meczu, spotkania towarzyskiego, ligi, pucharu, możemy stworzyć własną wschodzącą gwiazdę lub też poszaleć po sieci - absolutny standard, do którego FIFA nas przyzwyczaiła. Po wybraniu odpowiedniego trybu i przejściu kilku kolejnych ekranów gracz odnajduje się na stadionie i rozpoczyna się właściwa zabawa.
Bez owijania w bawełnę radzę Wam, abyście z przymrużeniem oka traktowali te wieści o wielkich zmianach w rozgrywce, którymi przerzucali się marketingowcy EA. FIFA 09 pod tym względem to ewolucja względem poprzedniczki, mały kroczek do przodu, lecz w żadnym razie nie jest to rewolucja. Złośliwi by powiedzieli, że to typowe dla serii odświeżenie grafiki i składów, jednak byłoby to krzywdzące dla nowej FIFY. Co się więc jeszcze zmieniło? Głównie dobre wrażenie robią animacje, szczególnie wszelakie zderzenia, które teraz są znacznie bardziej realistyczne niż dawniej. Aż miło czasami popatrzeć jak jakiś kopacz po szczególnie brutalnym faulu przekoziołkuje kilka metrów, a następnie będzie się trzymał za bolącą nogę, lub jak obrońca rywalizuje w powietrzu o piłkę z napastnikiem. System wykrywania kolizji zdecydowanie poprawiono, nadal jednak zdarzają się w nim małe potknięcia, nie mające na szczęście znaczącego wpływu na samą grę.
Sama rozgrywka oczywiście nie uległa znaczącym zmianom, animacje piłkarzy są realistyczne, rozmaite triki i sztuczki jakby żywcem wyjęte z meczy Ligi Mistrzów. Piłka wreszcie nie zachowuje się jakby była przyklejona do butów kopacza jak miało to miejsce w poprzednich częściach. Dobrze przystawiona noga potrafi wybić łaciatą spod nóg szarżującego napastnika, zaś po efektownym wślizgu sam zawodnik zalicza glebę, piłka zaś toczy się dalej, jak fizyka przykazała. Znacznej poprawie uległy interwencje bramkarzy, za które należy się Elektronikom pochwała. Każdy, kto grał w jedną z ostatnich edycji FIFY, zna ten niesmak, kiedy coraz to kolejne parady golkipera wyglądają niemalże identycznie. Teraz bramkarze interweniują znacznie bardziej realistycznie, piłka nie odbija się za każdym razem w ten sam sposób, widać, że na całość ma wpływ fizyka, a nie z góry przygotowana animacja.
Poprawa gameplay'u jest zauważalna, piłkarze w miarę inteligentnie poruszają się po boisku, komputer potrafi rozegrać naprawdę przyzwoity atak i rozmontować obronę gracza kilkoma zagraniami z klepki. Jednakże jeden z podstawowych zarzutów dotyczących FIFY pozostał - mianowicie ślamazarne tempo akcji. Widoczne jest to zwłaszcza, kiedy nie gra się potęgami pokroju Manchesteru United lub Milanu, a jakimś polskim klubem. Grajkowie po boisku często poruszają się w tempie żółwia w stanie agonii, co bynajmniej nie wzbudza pozytywnych odczuć u gracza. Mimo tego fani serii będą zadowoleni, rozgrywka dalej ewoluuje w swoim kierunku. Przy okazji tegoż progresu, lekko przemeblowano sterowanie, które na klawiaturze jest teraz zdecydowanie gorsze niż w poprzednich edycjach. Na szczęście nic nie stoi na przeszkodzie, aby klawiszologię przystosować do swoich upodobań lub też podłączyć pada. Tutaj czeka jednak spory zgrzyt, bowiem spora liczba padów nie jest przez FIFĘ poprawie obsługiwana, co objawia się m.in. niemożnością przypisania klawisza odpowiedzialnego za wślizg lub inną opcję. Remedium na ten problem jest albo grzebanie w pliku konfiguracyjnym albo zabawa w edytorze rejestru. Ktoś zdecydowanie zawalił sprawę.
Turniej Wielkiej Dziury
Wśród dostępnych trybów gry, jak już wspomniałem, nie ma żadnej rewolucji, poza usprawnionym Be a Pro, który został wyposażony nawet w dedykowaną kamerę. Szkoda jednak, że domyślne ustawienia tejże sprawiają, że nie można ogarnąć wzrokiem całego boiska. Wracając jednak do różnych wariantów rozgrywki, jak zwykle mamy możliwość np. zarządzania wybranym klubem. Szkoda jednak, że opcja ta z roku na rok coraz bardziej trąci myszką, za sprawą małej liczby opcji menadżerskich, nierealnego rynku transferowego (właśnie Jankulovski przeszedł z Milanu do Sparty Praga za 3 miliony euro) oraz fatalnie rozmieszczonych menusów. Naprawdę nie wiem, kto projektował ustawienie poszczególnych opcji, ale powinien z EA wylecieć na zbity pysk. Interface koło półki z napisem user friendly nawet nie stał, od dobrych kilku lat zresztą. Oczywiście międzymordzie oddziaływuje na całość gry, nie tylko na tryb menadżerski, tam jednak jego wykonanie szczególnie razi.
Trawa jest zielona, a piłkarze kolorowi!
Każda kolejna FIFA charakteryzowała się głównie odświeżonymi składami i minimalne poprawioną grafiką, która do miana fotorealistycznej w żadnym razie pretendować nie mogła. W tym roku EA Sports wreszcie postanowiło uraczyć PeCetowców skokiem jakościowym. Nie ma się jednak co łudzić, nowej FIFIE daleko do wykorzystania pełni możliwości drzemiących w blaszakach, grafika nie została tak dopieszczona, jak chociażby na konsolach. Oficjalnym powodem takiego podłego stanu rzeczy, według Electronic Arts, miała być chęć, aby nowa piłka kopana poszła na przeciętnym sprzęcie przeciętnego miłośnika serii. Szkoda, że takie (przeciętne, a jakże) pójście na kasę jest tłumaczone szlachetną troską o biednych użytkowników.
Mimo tego FIFA 09 jest wyraźnie ładniejsza od swojej poprzedniczki. Piłkarze dostali trochę bardziej szczegółowe tekstury i składają się z nieco większej liczby wielokątów, stroje klubowe nie sprawiają wrażenia rozmytych, kolorowych plam, piłka jest okrągła, a bramki są dwie. Khem, wracając jednak do oprawy graficznej, graficy najwyraźniej nauczyli się wydatniej korzystać z shaderów, które teraz nie sprawiają, że człowiek zaczyna obawiać się o swój wzrok i czym prędzej zapisuje na wizytę u okulisty. Dobre wrażenie robi również fakt, że murawa nie jest już płaską teksturą - boisko wreszcie naprawdę wygląda tak, jakby zasiana była tam trawa - widać to zwłaszcza podczas powtórek. Szkoda tylko, że całość jak zwykle psują trybuny, złożone z tekstur przypominających gify w trochę lepszej jakości.
Mimo tej poprawy nie raz dane mi było przecierać oczy widząc chociażby facjaty naszej dzielnej reprezentacji. Powiedzmy sobie szczerze, wszyscy kopacze mniej znani niż Ronaldinho i Krystyna z reguły są tworzeni znacznie mniej szczegółowo (albo i metodą "na odwal się") od wspomnianych gwiazd. Efekt jest taki, że w naszej kadrze jedynie Smolarek przypomina samego siebie, reszta zaś to głośny płacz i zgrzytanie zębów. Konia z rzędem temu, który w pewnym łysolu dopatrzy się Ireneusza Jelenia albo rozpozna cały skład Lecha po samych facjatach.
O dźwięku nic złego nie da się powiedzieć, przyśpiewki kibiców robią jak najbardziej pozytywne wrażenie, na treningach da się słyszeć komentarze rzucane przez znudzonych widzów. Muzyka przygrywająca w menusach to ponownie wybór mało znanych wykonawców, prezentujących szeroki wachlarz gatunkowy, z których każdy w domyśle stara się być dynamiczny i zachęcający do gry. Nie ma sensu wypowiadać się na temat poszczególnych utworów, bowiem gust to rzecz wybitnie indywidualna. Napiszę jednak, że coś dla siebie znajdą tutaj zarówno miłośnicy lekkiego rockowego brzdąkania na gitarce, jak i fani bardziej elektronicznych brzmień.
Kosowski puścił Bąka lewą stroną
Co już stało się tradycją, od pewnego czasu gry z serii FIFA są ochoczo komentowane przez nasze gwiazdy transmisji telewizyjnych. Również tegoroczna edycja nie mogła być pod tym względem gorsza i do studia nagraniowego zaproszono duet Szpakowski-Szaranowicz. Panowie od poprzedniego roku spędzili trochę czasu na nauce nowych formułek, to cieszy. Zwłaszcza że niektóre z nich potrafią (zamierzenie lub też nie) wywołać na twarzy grającego sporego banana. Jednak i tutaj znajdziemy całkiem pokaźną łyżkę dziegciu. Jak wiadomo, komentowanie w FIFIE oparte jest na różnych algorytmach, których efekty pracy potrafią czasami sprawić, że graczowi nie pozostanie nic innego, jak tylko pstrykanie głową o ścianę. Często i gęsto komentarze Szpaka i jego kolegi pasują w takim stopniu do wydarzeń na ekranie, jak pięść do nosa lub uczciwość do polityków. Panowie wręcz uwielbiają przeczyć sobie nawzajem - ot, Szpakowski stwierdzi, że strzał z dystansu był beznadziejny, a Szaranowicz go skontruje podekscytowanym głosem, iż to uderzenie było niemalże perfekcyjne. Nie raz i nie dwa zdarzyło mi się na moment osłupieć, słysząc wyjątkowo nieprzystający do sytuacji komentarz. Ot, chociażby kiedy przeciwnik za daleko wybił piłkę od swojej bramki, nasi komentatorzy niesamowicie ekscytowali się właśnie strzelonym golem.
Jaka FIFA jest, każdy widzi
Tegoroczna FIFA to krok naprzód, mały progres na obranej przez EA Sports drodze. Czy to oznacza, że PES może zegnać się z tronem najlepszej wirtualnej piłki kopanej? Szczerze w to wątpię, FIFA to nadal ta sama gra, która - mimo pozytywnych zmian - nie jest w stanie zagrozić pozycji Pro Evolution Soccer. Ewolucję się jednak chwali, a fakt, że często z własnej woli powracałem wbić kilka bramek lub potrenować triki, mówi sam za siebie, że gra może się podobać.
PES 08
Pro Evolution Soccer 2008 to kolejna odsłona popularnej serii, traktującej o graniu w piłkę nożną. Standardowo developerzy z korporacji Konami zaserwowali nam zaktualizowane składy wirtualnych drużyn klubowych i narodowych, aby każdy entuzjasta futbolu mógł być zadowolony. Liczne zmiany wprowadzono jednakże również w mechanice rozgrywki.
Pro Evolution Soccer 2008 to kolejna odsłona popularnej serii, traktującej o graniu w piłkę nożną. Standardowo developerzy z korporacji Konami zaserwowali nam zaktualizowane składy wirtualnych drużyn klubowych i narodowych (niestety nadal nie wszystkie są licencjonowane), aby każdy entuzjasta futbolu mógł być zadowolony. Liczne zmiany wprowadzono jednakże również w mechanice rozgrywki.
Przede wszystkim w PES2008 zaimplementowano unikalny system Teamvision. Związany jest on ze Sztuczną Inteligencją, która dzięki niemu potrafi dynamicznie dostosowywać się do stylu gry użytkownika. Innymi słowy, wirtualny rywal wyciąga wnioski ze swoich błędów i próbuje rozmaitych wariantów ofensywno-defensywnych. Wymusza to zatem stosowanie przez gracza zróżnicowanej taktyki, co wyraźnie zbliża zabawę w cyfrowym świecie do rzeczywistości.
Ponadto postarano się o ulepszenie kontroli nad piłką, co wiąże się z usprawnieniem wirtualnej fizyki. Wszystkie strzały, podania i dryblingi wykonuje się więc z jeszcze większą naturalnością, niż w poprzednich odsłonach Pro Evolution Soccer. Znacznie lepiej wygląda też współpraca obrońców oraz każdy stały fragment gry. Teraz przykładowo przy rzucie wolnym mamy pełną kontrolę zarówno nad własnym murem, jak i nad zawodnikami, oddelegowanymi do rozbijania spójności szeregu przeciwnika.
Pro Evolution Soccer 2008 w wersji dla Xboxa 360 (podobnie jak dla PC i PlayStation 3) posiada oprawę wizualną, określaną przez twórców grafiką nowej generacji. Pod tym pojęciem kryją się wyjątkowo szczegółowe modele postaci piłkarzy (razem z realistycznymi animacjami twarzy i strojów), sugestywnie wyglądające stadiony, autentycznie prezentująca się publiczność etc. Całości dopełnia zaawansowany tryb edycji, pozwalający m.in. na modyfikowanie aparycji sportowców, charakterystyk drużyn i układu klas rozgrywkowych.
|
|
 |
|
|
|
|